art journal · Tricksart

Kawa z rana i przyjemności

Planowanie jest dobre, a nawet fajne, szczególnie wtedy, gdy planuje się… przyjemności.

Nie będę się oszukiwać, ani Was. Wyrastam z perfekcjonizmu. Z pedantyzmu wyrosłam jakieś siedem lat temu. Patrzenie, a może nie patrzenie na wszelaki rozgardiasz nie przeszkadza mi wcale, bo co z tego jak Sobie posprzątam, gdy w pięć minut szarańcza wpadnie do pokoju i on wygląda jak po wybuchu bomby.

Staram się uczyć dzieci porządku, ale nie jestem konsekwentna. Za dużo kosztuje mnie to nerwów, a po co się denerwować. No może nie do końca tak jest, bo czasem wpadam do ich pokoju i dobrze wiedzą, że lepiej matce wtedy nie podskakiwać. Czasem pobieram opłaty za oglądanie bajki np. dwadzieścia zabawek wskakuje do pudełka.

DSC_0204

Czasem pozwalam na bałagan w ich pokoju, czasem częściej, ale poza nie ma mowy. Poza ich pokojem nie mają się walać ich zabawki i rzeczy.

No ale miało być o przyjemnościach. Jak przyjemnie jest planować czas dla siebie i małe conieco na papierze. I często niestety na papierze to zostaje, a z początkiem września wszystkie plany za każdym razem rozsypywały się jak domek z kart, wraz z zapominaniem o zaplanowaniu czegokolwiek.

DSC_0205

Jest już listopad. Dwa miesiące przeleciały jak pstryknięcie palcem. W tym roku, albo ja mam jakiś kryzys, albo jest coraz gorzej. Nim uda mi się odkopać z jednej papierologii, wskakuję w drugą papierologię lub komputerologię.

Nie ma czasu na oddech, na łapanie go nawet, bo brakuje mi powietrza, a tym powietrzem jest czas dla siebie. I nie ma zmiłuj się. To, że nie mam dla siebie czasu od prawie dwóch miesięcy odbija się na reszcie i odbija mi się już obowiązkami.

Planuję to co muszę, czasem pół godziny siedzę i zapisuję co muszę, aby nie zapomnieć. Ostatnio coraz częściej pewne rzeczy wylatują mi z głowy. Myślę, że jest to spowodowane zmęczeniem i natłokiem spraw na głowie – część z niej po prostu spada. Brakuje mi czasu, wieczorami zasypiam szybciej niż ułożę głowę na poduszce.

DSC_0206

Nie zaliczam się do leniuchów, ale ostatnio nawet czasu na obejrzenie serialu nie mam, dobrze, że istnieje nagrywarka. Pranie do składanie piętrzy się, bo nie mam sił. Jedynie kolejna suszarka i napchana pralka mobilizuje mnie do poskładania i pochowania rzeczy, choć ciągle puszczam dygresję w stronę męża, że mógłby choć skarpetki schować i ręczniki, od razu prania byłoby mniej.

Nie prasuję ostatnio wcale. Jak już muszę to robię maślane oczy do męża i mówię:

– Wyprasuj mi bluzkę na jutro 🙂

No jak siedzi do nocy to może chociaż z tego użytek zrobić. Przecież nie powiem Mu, że mi się nie chce i pójdę spać.

DSC_0207

Gości niespodziewanych nie miewamy, na szczęście, bo każdy mógłby się pocieszyć tym, że na szczęście u niego takiego bałaganu nie ma. Cenię sobie ostatnio każdą chwilę dla siebie. I to są naprawdę chwile, więc nie będę ich marnować ich na sprzątanie.

Wolę pójść na siłownie, bardzo brakuje mi ostatnio regularnych treningów, takich 2-3 razy w tygodniu, bo plecy już mnie bolą, ale jest światełko w tunelu. Wolę iść coś zjeść niż stać nad garami kilka godzin, gdy mam czas dla siebie. Mimo, że naprawdę lubię gotować. Zresztą przy moich głodomorach zapasy muszą być.

Weźmy pod uwagę dziś:

Poszliśmy do kościoła i na cmentarz, po drodze Starsza zaczęła strasznie jęczeć mijając budkę z obiadami na wynos: „Mamooooo chcę frytki i kotleta, jestem głodna”. Pogoniłam towarzystwo, bo w domu przecież obiad był gotowy, a zamrażalka po brzegi wypełniona poniedziałkowym szaleństwem kulinarnym.

DSC_0208

– Jest zupa pomidorowa, kurczak z ziemniakami, ewentualnie spaghetti i pulpety z sosem pomidorowym w zamrażalce.

– To ja zjem zupę, a potem spaghetti i pulpety.

Na szczęście udało się wynegocjować nie wyciąganie pulpetów, bo Młodszy chciał spaghetti. I tak Starsza pochłonęła dwie miski zupy pomidorowej, 3 miski spaghetti, a pomiędzy miskę ziemniaków. W takich momentach żałuję, że mam tylko dwie półki w zamrażalniku.

DSC_0209

Czas dla siebie jest bardzo ważny, jego brak powoduje niepotrzebny stres, zmęczenie, a dodatkowo ból kręgosłupa. Od sierpnia szukam go na kilka masaży, siłownię, kawę w samotności, jakaś kosmetyczka lub spa (marzy mi się w najbliższej przyszłości).

Trzeba zadbać o Siebie, aby móc zadbać o innych.

Dbajmy o tych, którzy mają dla nas czas, dla których jesteśmy ważni, bo życie jest krótkie i nie warto sobie zaprzątać głowy kimś, kto ma nas głęboko w poważaniu.

Nie da się dawać bez brania, chyba że chcesz się wypalić. Trzeba znaleźć równowagę między dawaniem, a braniem.

DSC_0210

Przy okazji zapraszam Was na bloga TricksArt.

Reklamy

19 myśli na temat “Kawa z rana i przyjemności

  1. Fajna praca, ciekawe połączenie kolorów.
    Współczuję walki o każdą wolną chwilę. Ja jeszcze trochę będę na urlopie macierzyńskim i jestem przeszczęśliwa. No może poza tym, że nie cierpię spędzać czasu w kuchni a jednak jeść coś trzeba.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Zgadzam się z Twoimi przemyśleniami. Ka zawsze mówię, że nie mieszkam przecież w pałacu i nie wszystko musi zawsze błyszczeć. 🙂
    A wszystko ma swój czas i nawet sterta prania z czasem zniknie… Tylko niech zacznie się mój ulubiony serial (rozkładam deskę i nawet nie wiem, kiedy pranie jest uprasowane :-)).

    Polubione przez 1 osoba

  3. Mam podobnie, dwójkę maluchów przy których mój perfekcjonizm i porządek poszły sobie gdzieś, prania nie prasuję już od kilku lat, stwierdzam że ściągnięte z suszarki i tak nie jest tak pogniecione, a poza tym szkoda mi czasu bo i tak za dwa dni wyląduje to z powrotem w praniu 🙂 Warto mieć chwilę wytchnienia bo inaczej szybko się wypalimy

    Polubienie

  4. Bardzo lubię czytać Twoje teksty… Są bliskie wielu moim odczuciom. Nie wiem, czy to wspólne kobiece doświadczenia, bo podobne przemyślenia ma wiele moich znajomych. Czas dla siebie staje się luksusem!

    Polubione przez 1 osoba

  5. Bardzo lubię Twoje teksty, zawsze znajduję tu kawałek siebie 🙂 Pierwszą rzeczą, jakiej się nauczyłam po urodzeniu dziecka, było wyzbycie się pedantyzmu i perfekcjonizmu (przynajmniej w jakimś stopniu). Choć zajęło mi to ponad rok, w czasie którego walczyłam sama ze sobą… Teraz też inaczej patrzę na te sprawy.
    A wpis „kawowy: bardzo fajny 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s